“Po opuszczeniu rezydencji przez Beyzę Cihan wyraźnie się uspokaja i na nowo celebruje czas spędzany z dzieckiem. Nie bez znaczenia jest też świadomość, że w starym domu nie ma już Melicha.
Według wersji Hancer Melich wyjechał w rejs, ponieważ potrzeby finansowe rosną, a z pensji kierowcy trudno byłoby im utrzymać dziecko. To oficjalna wersja przeznaczona dla wszystkich. Prawda jest jednak taka, że Hancer wymusiła odejście Melicha ze starego domu, aby w końcu mógł zacząć żyć zgodnie ze swoim sercem, o czym mówiłam już wcześniej. Cihan jej jednak nie wierzy.
No dobrze, ale co z Hancer i Cihanem?

Mały Cihan Gürür ma trudności z zaśnięciem. Cihan postanawia nie angażować służby, a wiedząc, że Hancer jest sama w domu po drugiej stronie, udaje się do niej z synkiem.
Jej spokój i łagodność koją zarówno maluszka, jak i jego tatę. To wyraźnie rozczula Cihana, ale jednocześnie budzi w nim żal, że nie jest to ich wspólne dziecko.
Wspólna opieka nad malcem, przelotne muśnięcie dłoni Hancer czy przygotowywanie mleka dla małego stają się dla niego niczym sen, z którego nie chce się obudzić. Te zwyczajne, domowe chwile nabierają w jego oczach wyjątkowego znaczenia.
W końcu Cihan zasypia na sofie i śpi aż do rana.
Tymczasem w pokoju obok Hancer opiekuje się małym Cihanem Gürürem i zabawia go. Kiedy Cihan się budzi i widzi ich razem, znów patrzy na nią z zauroczeniem.”